Home

Olimpijski Rubikon został przekroczony wraz z powstaniem Międzynarodowej Federacji Wspinaczki Sportowej (IFSC) w roku 2007. Właściwym sensem i celem nowej federacji jest organizowanie zawodów panelowych, a co za tym idzie także dążenie do włączenia wspinania w największą imprezę sportową świata – jaką są niewątpliwie Igrzyska Olimpijskie. Kulisy powstania nowej organizacji mogą służyć za kanwę soczystego eseju, bo więcej w tym było polityki, uprzedzeń i walki o wpływy, niż trzeźwego spojrzenia na prawdziwe problemy [1].


Pierwsza część: „Citius, Altius, Fortius”


„Zaproponowaliśmy konfederację z UIAA, dającą ten sam prestiż i siłę dla wszystkich dziedzin od alpinizmu przez wspinanie sportowe po skialpinizm. Zdecydowano jednak, że lepiej opuścić UIAA i iść własną drogą” – wspomina Marco Scolaris, ówczesny szef ICC [2], a obecnie prezydent IFSC. Zalety powstania nowego organu nie mogą jednak przyćmiewać pewnych wad – począwszy od tego, że wiele krajowych związków (jak np. PZA) musi opłacać dodatkowe daniny na jego rzecz [3], aż po konieczność rozpoczęcia na nowo procesu uznania w międzynarodowych strukturach sportu. 2007 był rokiem w którym IFSC musiało się starać o przyjęcie w poczet olimpijskiej rodziny – czyli wykonać coś co już wcześniej osiągnęła UIAA [4], bo wypada wspomnieć, że to właśnie poprzedniczka doprowadziła do uczestnictwa wspinania w The World Games (Duisburg, 2005), zwanych też Igrzyskami Sportów Nieolimpijskich, a będących sportowym czyśćcem i poczekalnią dla wszystkich chcących być włączonym do programu Igrzysk [5]. Do tego jeszcze zaprezentowano wspinanie jako dyscyplinę pokazową na Zimowych Igrzyskach – 2006 w Turynie (sic!). Osiągnięcia te w jakiś sposób zostały skreślone, a procesy formalne rozpoczęte na nowo. Choć trzeba przyznać, że IFSC wykazała się dużą dynamiką i zręcznością – to jednak pewnych decyzji nie sposób przyspieszyć, szczególnie jeśli ma się do czynienia z ważnymi gremiami ważnych działaczy światowego sportu. Pomimo tego wspinanie szybko włączono do kolejnych The World Games (Kaohsiung, 2009) oraz warunkowo włączono do rodziny sportów olimpijskich, potwierdzając ostateczne „rozpoznanie” w roku 2010.

W biurokratycznym świecie federacji sportowych, oficjalne rozpoznanie jest jednym z elementów układanki. Oznacza, że wspinanie kieruje się m.in. zasadami Karty Olimpijskiej, Ruchu Olimpijskiego, podlega kodeksowi Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) oraz tworzy niezależne i suwerenne struktury organizacyjne. Od tych dość oczywistych i ogólnikowych wymagań przechodzi się do kryteriów szczegółowych. Decyzja o włączeniu do programu igrzysk poprzedzona jest opracowaniem przez Komisję Programową MKOl raportu, dokonującego przeglądu danej dyscypliny pod kątem 33 kryteriów, m.in. takich jak globalna popularność, medialność, równouprawnienie płci i sprzedaż biletów. Raport trafia na biurko 15-osobowego Komitetu Wykonawczego, który po przyglądnięciu [6] się 45-minutowym prezentacjom przygotowanym przez federacje – rekomenduje co najwyżej dwie dyscypliny. Ostateczna decyzja należy do MKOl, który podejmuje decyzję większości 2/3 głosów [7]. Tylko tyle? Niezupełnie.

„Szczerze mówiąc, nigdy bym nie uwierzyła, że może się to zdarzyć. Bycie przyjętym przez głowę rodziny olimpijskiej dodaje prestiżu naszemu sportowi i nam wspinaczom” – powiedziała lobbująca Muriel Sarkany, wręczając buty wspinaczkowe [8] Jacquesowi Rogge, ówczesnemu prezydentowi MKOl. Ten jednak zwraca uwagę na dość istotny szczegół: „Na letnich Igrzyskach jest miejsce tylko dla 28 dyscyplin. Każda nowa, oznacza wyrzucenie starej”. Oprócz spełnienia najbardziej wyszukanych warunków – potrzeba jeszcze przekonać członków zebranych w olimpijskim panteonie MKOl-u. Jak trudna to sztuka przekonały się o tym squash i karate, które zaproponowane przez Komitet Wykonawczy nie znalazły akceptacji, pomimo tego, że w owym czasie skreślono z programu baseball i softball, przez co liczba dyscyplin na igrzyskach w Londynie została ograniczona do 26. W 2009 roku podjęto decyzję o uzupełnieniu dyscyplin w Rio de Janeiro 2016 o golf i rugby 7-osobowe.

Działacze związani ze wspinaczką sportową ostro zabrali się jednak do pracy. Doszlifowali format rozgrywania zawodów, aby wpasował się w ramy zgrabnej transmisji telewizyjnej. Uproszczono przepisy, aby były zjadliwe dla przeciętnego widza. Ustandaryzowano ostatecznie ścianę do wspinaczki na czas, aby odnotowywać skrupulatnie rekordy świata… A zdając sobie sprawę z konieczności przyjęcia przedstawicieli MKOl, którzy mieli ocenić „potencjał” – zorganizowano Mistrzostwa Świata w miejscach, które gwarantowały jakość. W 2011 z rozmachem przeprowadzono zawody we włoskim Arco, a w kolejnym roku w słynnej paryskiej hali Bercy. Imprezy przerodziły się w prawdziwe festiwalowe święta wspinaczki sportowej. Rozmach mógł onieśmielać [9], choć nie obyło się bez „drobnych” wpadek [10]. Adam Pustelnik, który pełnił rolę głównego konstruktora dróg w Paryżu, wspominał że przed imprezą odbył się briefing z realizatorami telewizyjnymi, którzy sugerowali w których miejscach droga wspinaczkowa powinna być łatwiejsza, a kiedy „coś” się ma dziać…

Tym samym dobito do roku 2013 w którym MKOl miał zdecydować o konkurencjach na Igrzyskach 2020. O konieczności zmian i odświeżeniu programu Komitet był przekonany – zapewne przy mocnym nacisku speców od marketingu. Niemniej eksperci to jedno, a polityka to drugie. Nieoczekiwanie, aby zwolnić miejsce dla nowej dyscypliny wyrzucono zapasy – zamiast dość upierdliwego w przeprowadzeniu i niesprzedawalnego pięcioboju nowoczesnego. Zdecydowało mocne osadzenie w strukturach olimpijskich działaczy federacji. Przez świat przepłynęła fala niezadowolenia z usunięcia zapasów, która doprowadziła do decyzji iż sport ten ponownie może starać się o udział w Igrzyskach, konkurując z nowymi dyscyplinami. MKOl tworzył kolejne „short listy” z których skreślał co pewien czas kolejne dyscyplina, aż na końcu pozostały… zapasy.

Olbrzymi balon napompowany nad wspinaczką sportową nagle sflaczał. Nie pękł, a właśnie sflaczał. Niby wszyscy zakrzyknęli „wspinacze, nic się nie stało”, a jednak kolejny sezon zawodów wspinaczkowych to pasmo rezygnacji europejskich organizatorów. Cykl Pucharu Świata został uratowany przez Chińczyków, którzy do znudzenia byli w stanie robić imprezę za imprezą.

Wbrew jednak utyskiwaniu zawodników na konieczność azjatyckich wojaży – nikt jednak nie przewidział tego, że w perspektywie dość krótkiego czasu wyjdzie to olimpijskim marzeniom wspinaczki sportowej na dobre. Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby na scenie nie pojawił się pewien szermierz z zamiłowania i prawnik z wyboru – Thomas Bach.

c.d.n.


PRZYPISY

[1] W tym czasie z UIAA wystąpiły najsilniejsze związki narodowe jak niemiecki i austriacki – miało to zresztą też swój komiczny wymiar wobec startujących zawodników: jeden z najbardziej utytułowanych wspinaczy lodowych – Markus Bendler oficjalnie reprezentuje na zawodach federację rumuńską.

[2] ICC – Komisja Zawodów Wspinaczkowych przy UIAA

[3] Aktualne opłaty członkowskie w UIAA to 3155 CHF, IFSC – 2000 EUR, a ISMF (federacja skialpinizmu) – 800 EUR.

[4] UIAA w ramach własnych działań stara się o włączenie wspinania lodowego do programu zimowych Igrzysk. W Soczi zaprezentowano dyscyplinę jako pokazową, podobnie jak w Lillehammer na Igrzyskach Młodzieżowych. Jest duża szansa na włączenie do programu w roku 2022, gdyż zimowe Igrzyska są póki co mniejsze od letnich i wciąż szukają większej liczby dyscyplin.

[5] The World Games 2017 odbędą się we Wrocławiu. Konkurencje wspinaczki rozegrane zostaną na Placu Nowym w pierwszy weekend po otwarciu imprezy.

[6] Pochodzę z Krakowa, więc się przyglądam ;)

[7] Prawdopodobnie metoda głosowania zostanie zweryfikowana do zwykłej większości głosów.

[8] Model Scarpa Booster z wyhaftowanymi kółkami olimpijskimi.

[9] W Arco rozegrano np. sztafety w „czasówkach” – co wymagało ustawienia ściany o rozmiarach 12x15m. Wcześniej jedynie Chińczycy pozwalali sobie na takie ekstrawagancje ;)

[10] W trakcie eliminacji „czasówek” podczas MŚ w Paryżu wysiadł elektroniczny pomiar czasu i rundę przeprowadzono mierząc czasy zawodników na stoperach…


Po raz pierwszy tekst ukazał się w Magazynie Góry #198 (listopad 2010) – obecna wersja jest uzupełniona i poprawiona.


 

Advertisements