Home

„Są tylko trzy prawdziwe sporty: walki byków, wyścigi samochodowe i alpinizm. Cała reszta to tylko gry” – miał podobno twierdzić Ernest Hemingway [1], dając tym samym podwalinę do literackiej definicji sportów ekstremalnych. Podział dokonany przez wybitnego pisarza nosi w sobie jednak interesujący etymologiczny aspekt. Hemingway użył słowa games dla określenia tych „gorszych“ gier – a przecież w ojczystym języku pisarza Igrzyska Olimpijskie to nic innego jak Olympic Games – dosłownie zatem olimpijskie gry. Czy zatem olimpijskie aspiracje wspinania sportowego, młodego dziecka tradycyjnie pojmowanego alpinizmu, nie zepchną dziedziny z piedestału elitarności i wyjątkowości w poczet gier rozgrywanych, mówiąc wprost, ku uciesze licznie zgromadzonej przed telewizorami publiki?

Wspinanie realizuje się w wielu, co ważne, niejednokrotnie zazębiających się płaszczyznach – począwszy od najmniejszych form poszukujących jednego najtrudniejszego przechwytu [2] , a skończywszy na mozolnym udeptywaniu śniegu na himalajskich gigantach. Sportowa rywalizacja nie jest jednak znakiem współczesnych czasów – w których upchnięto „alpinizm” w zawody rozgrywane na sztucznych ścianach z płyty paździerzowej. Wbrew ortodoksyjnym tradycjonalistom, postrzegających wspinanie jako „coś więcej”, niż sport – duch rywalizacji jest obecny w alpinizmie od jego zarania i we wszystkich odmianach. Czy nie w takich kategoriach należałoby rozpatrywać tragiczny wyścig o pierwsze wejście na Matterhorn pomiędzy Edwardem Wympherem, a Jean-Antoine Carrelem w latach 60-tych dziewiętnastego wieku? „Gdyby nie było rywalizacji, nie miałabym motywacji i zapewne nie osiągnęłabym swoich celów” – podsumowuje wyścig o pierwszą, kobiecą Koronę Himalajów Oh Eun Sun [3], która zmierzała do pierwszeństwa krocząc po wydeptanym przez Szerpów śniegu. Denis Urubko wprost mówi, że „himalaizm jest (dla niego) sportem” – choć oczywiście w zgoła odmiennym stylu, niż Koreanka. Nie inaczej rysuje się również obraz rywalizacji Reinholda Messnera z Jerzym Kukuczką o palmę pierwszeństwa na wszystkich ośmiotysięcznikach. Choć Tyrolczyk, uważany za guru ortodoksów, jak najbardziej się od tego dystansował to jednak Polak podkreślał: „W alpinizmie, jak w szachach jest miejsce na swego rodzaju twórczość i sportową rywalizację. Gdyby jej zabrakło, być może nigdy bym się nie wspinał”.

***

„Alpinizm jest zbyt skomplikowany, by wcisnąć go w ramy zawodów” – trzeźwo zauważa Steve House, wskazując na przykład kontrowersji w kryteriach i ocenie dokonań podczas przyznawania nagrody Złotego Czekana. Wspinaczka górska, choć nie pozbawiona ducha rywalizacji sportowej wyłamuje się z obiektywnych reguł współzawodnictwa. Niemniej próby wepchnięcia wspinania w takie ramy zaczęły już prawie 100 lat temu. Pierwsza historyczna wzmianka datuje się na dzień 30 czerwca 1912 roku, kiedy to Oscar Eckenstein przeprowadził zawody dla cramponneurs [4] na lodowcu Brenva w pobliżu Courmayeur. Zawodnicy (przewodnicy i porterzy) oceniani byli pod względem gracji i stylu posługiwania się rakami na wyznaczonej trasie! Kolejny ślad czystego współzawodnictwa sportowego można odnaleźć w latach 40-tych. Totalitarne kraje komunistyczne szczególnie dążyły do formalizowania wszelkich form aktywności, choćby wyłamujących się ze wszelkich stereotypów. Zatem Związek Radziecki stał się prekursorem zawodów wspinaczkowych oraz przyznawania klas sportowych za osiągnięcia we wspinaczce nawet wysokogórskiej [5]. Dopiero jednak lata 80-te, wraz z powszechnym nastaniem mody na francuski styl wspinania doprowadziły do powstania zawodów wspinaczkowych, mniej więcej w formacie obecnie znanym [6]. W miejscowości Bardonecchia, koło Turynu w 1985 roku odbyły się pierwsze oficjalne zawody na trudność, jeszcze na naturalnej skale. Tysięczna publiczność podziwiała zwycięstwo Stefana Glowacza. Włosi poszli za ciosem i w następnym roku zorganizowali imprezę w Arco. Ponad 10 tys. widzów i 7 stacji telewizyjnych przyglądało się finałowym zmaganiom, wygranym przez Catherine Destivelle i Patricka Edlingera. Wydarzenia zaczęły rozgrywać się szybko i już w 1989 zorganizowano pierwszy cykl Pucharu Świata (w prowadzeniu i na czas), a dwa lata później Mistrzostwa Świata. Znajdując zatem mierzalny i porównywalny format współzawodnictwa – naturalnym stało się już wtedy pytanie: kiedy wspinaczka sportowa zagości w programie Igrzysk Olimpijskich?

***

Baron Pierre de Cobertain, ojciec nowożytnych Igrzysk Olimpijskich, z pewnością nie miał na myśli konkurencji wspinania sportowego, adoptując maksymę Szybciej, Wyżej, Silniej – mającą oddać charakter rywalizacji w olimpijskich dyscyplinach, ale jakże pięknie wpisują się w to trzy wspinaczkowe konkurencje: czasówki – szybciej, prowadzenie – wyżej, bouldering – silniej… Niemniej jednak związek wspinania z ruchem olimpijskim nie jest czymś nowym – pomijając oczywiście wspinanie się po linie [7]. Już podczas pierwszych nowożytnych Igrzysk Olimpijskich w 1896 anonsowano Alpinism Olympic Prize, a cztery lata później znalazł się alpinizm nawet na plakatach z programem Igrzysk w Paryżu [8]. Jednak pierwsze nagrody przyznano dopiero w 1924 roku generałowi Charles G. Bruce wraz z towarzyszami za próbę zdobycia Everestu. W 1932 nagroda przypadła braciom Franzowi i Tony’emu Schmidtom za pierwsze przejście północnej ściany Matterhornu, a 1936 Gunterowi Dyrenfurth i jego żonie Hettie, za eksplorację Himalajów. Ostatecznie jednak po II Wojnie Światowej Komitet Wykonawczy MKOl zarzucił ideę przyznawania nagród w alpinizmie. Jednorazowo powróciła ona dopiero w 1988 roku, kiedy w Calgary uhonorowano Kukuczkę i Messnera medalami olimpijskimi, przy czym Tyrolczyk grzecznie odmówił…

W takim oto kontekście może nieco dziwić decyzja o oficjalnym „rozpoznaniu” wspinania jako dyscypliny sportowej podjęta podczas sesji plenarnej przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski w lutym 2010 roku w Vancouver. O tym jednak w jakich dyscyplinach rozgrywane są Igrzyska Olimpijskie decydują wszechwładni bogowie zasiadający właśnie w MKOl. A droga do wpisania się w program Igrzysk z nie jest nawet tak „prosta” jak wejście na ośmiotysięcznik po poręczówkach założonych przez Szerpów.

c.d.n.


Przypisy

[1] Cytat ten, jak wiele innych, jest błędnie przypisywany Hemingwayowi, który walki byków uważał za tragedię – czemu wyraz dał w książce “Śmierć po południu”.

[2] Fundamentem popularnej odmiany wspinaczki, jaką jest bouldering – jest właśnie poszukiwanie jednego skrajnie trudnego przechwytu.

[3] Oh Eun Sun – była pierwszą kobietą, która miała wejść na wszystkie 14 ośmiotysięczników – w wyniku śledztwa zakwestionowano wejście na Kangchenjungę. Koreańskiej himalaistce zarzucano również styl w jakim zdobywała większość ostatnich szczytów: korzystanie z dodatkowego tlenu oraz wsparcie licznych profesjonalnych ekip.

[4] Francuski wyraz określający użytkowników raków

[5] W ZSRR, jak i współczesnej Rosji rozgrywane są mistrzostwa kraju w alpinizmie. Od kilku lat również organizowane są Mistrzostwa Świata przez niszową Euroazjatycką Unię Alpinistyczną. Zawody polegają na tym, że w określonym czasie należy wytyczyć na danej górze jak najtrudniejszą drogę lub też powtórzyć inne w jak najkrótszym czasie etc. etc. W roku 2016 MŚ zostały przerwane ze względu na wypadek śmiertelny (zresztą stosunkowo częsty na takich zawodach).

[6] “Barcelona ‘92”, Taterniczek, wrzesień 1988 – satyryczna relacja z pierwszych Igrzysk Olimpijskich we wspinaniu, odsłaniająca także kulisy powstawania przepisów zawodów: http://taterniczek.com/numery/

[7] Wspinanie po linie było dyscypliną olimpijską w latach 1896-1932. Konkurencja polegała na jak najszybszym wejściu po kilkunastometrowej linie – choć w roku 1924 również oceniano styl wspinaczki w którym wyjątkowo premiowana była metoda ułożenia nóg.

[8] Alan Blackshaw, Roger Payne “Research on mountaineering as an Olympic sport 1896-1948”, Berno 2005


Po raz pierwszy tekst ukazał się w Magazynie Góry #198 (listopad 2010) – obecna wersja jest uzupełniona i poprawiona.

Advertisements