Home

Osiągnąć 6000 odsłon w ciągu niecałych 24h to w świecie wspinaczkowych blogerów wyczyn godny uwagi – a taką właśnie statystykę osiągnął wpis „Normality of tragedy” autorstwa Andrew Kirkpatricka.

Anglik – sam siebie określający jako: wspinacz, pisarz i satyryk (naprawdę świetny „stand-uper”) – sprowokowany niejako został licznymi nekrologami w stałych działach mediów wspinaczkowych o wdzięcznym tytule „Pożegnania”, w których autorzy nie tyle piszą „o śmierci przyjaciela i jego ostatniej wspinaczce, ale snują opowieść o SWOJEJ wspinaczce ze śmiercią przyjaciela niejako w przypisie”…

Pozwolę sobie przytoczyć co mocniejsze fragmenty w moim skromnym tłumaczeniu, mając nadzieję że trzymam się dość blisko „ducha przekazu” tak charakterystycznego dla Kirkpatricka:

„[…] ktoś umiera, nie obcy, ale ktoś, kogo znasz, może tak bliski jak brat, tuż przed z tobą… a potem – po krótkiej przerwie na facebookowe pieśni pochwalne wypełniające komentarze, które wzmacniają tylko tragedię – po prostu kontynujesz wyprawę lub projekt, a śmierć nie jest niczym więcej, niż progiem zwalniającym na ulicy”.


„Alpinizm to kurewska gra, więc dlaczego mam w nią grać, dlaczego po prostu nie zatrzymać się? Jestem przerażony utratą swojego głosu – tracę pracę, darmowy szpej, okazję, aby porozmawiać o moim życiu? Ale ile jest warte takie życie?”


„Czy to jest opowieść naszego wieku, naszego narcyzmu i naszego pragnienia pożarcia wypasionego życia, że życie nie ma znaczenia na końcu, że jesteśmy w stanie wojny z naturą i będą ofiary?”


„Myślałem o tym wiele w odniesieniu do sportu wyczynowego, narkotyków, naszego ciała i związków rozbitych przez pogoń za czymś w ogóle bez wartości: złotym medalem, rekordem – tylko do czasu aż go ktoś pobije, linią na górze. Wiem doskonale, że kiedy jesteś osobą opętaną i zaślepioną swoimi egoistycznymi oraz narcystycznymi marzeniami, po prostu nie możesz zobaczyć prawdy o swojej chorobie […]”.


„Zastanawiam się, czy nie myśleć – mając jakiś rodzaj wzrastającej świadomości, jak cudownie popieprzony jest alpinizm, tragicznie zakorzeniony w swojej radości – że może to dobry początek. Może nie jest słabym człowiek, który wyciąga igłę z żyły i odchodzi.”

Oczywiście fragmenty zostały wyjęte z kontekstu – a całość dopiero odsłania dość ciekawe spojrzenie Andy’ego z którym można się zapoznać w orginale na jego blogu: andy-kirkpatrick.com/blog/

Jak można się było spodziewać wpis Kirkpatricka wywołał środowiskową burzę, którą skomentował sam autor przytaczając motto swojego bloga: „Czytaj, komentuj, spamuj, wyrzuć, deklamuj, płacz – bierz to albo zostaw, mnie to nie obchodzi”. ;)

Reklamy