Home

Niestety nie udało mi się zobaczyć fotografii Wandy Rutkiewicz zgromadzonych na wystawie, która miała miejsce we wrocławskim „Domku Romańskim” (i nie uda, choć jeszcze trwa do 6 lutego br.). Tym większa strata, że od lat staram się zgłębiać historię fotografii górskiej, a okres „złotego wieku” polskiego himalaizmu jest dopiero odkrywany w wymiarze artystycznym. Jak Polska długa i szeroka, przelewają się prace fotografów, którzy starają się zachwycić publiczność galerii kolejną serią „obrazków z gór”, albo zadziwić oryginalnością jury licznych festiwali. I choć nie ważę się odbierać im – ujmując ogólnie – wysokiego poziomu, czy artystycznego wyrazu – to jednak warto się zastanowić jak współczesne ujęcie tematu gór, ma się do tego, jak patrzyli na niego na przykład polscy himalaiści 20-30 lat temu.

Na wystawie można obejrzeć 46 czarno-białych fotografii najwyższych gór świata m.in. Mount Everestu, K2, Gasherbrumów, Cho Oyu, Annapurny, Makalu. W materiałach prasowych znalazło się zaledwie pięć reprodukcji, stąd bynajmniej nie zamierzam wdawać się w oceny, czy nawet szerszy opis. Podkreślić jednak chciałbym pewne aspekty na które wypada zwrócić uwagę – pomimo tak skromnego wglądu w całość wystawy.

fot. Wanda Rutkiewicz, K2

fot. Wanda Rutkiewicz, K2

fot. Wanda Rutkiewicz; Gasherbrum IV

fot. Wanda Rutkiewicz; Gasherbrum IV

fot. Wanda Rutkiewicz; Zachodnia òciana Makalu

fot. Wanda Rutkiewicz; zachodnia ściana Makalu

fot. Wanda Rutkiewicz; Machapuchare. Droga na Annapurnę 1991

fot. Wanda Rutkiewicz; Machapuchare. Droga na Annapurnę 1991

fot. Wanda Rutkiewicz; Annapurna

fot. Wanda Rutkiewicz; Annapurna

W nocie Jana Bortkiewicza – kuratora wystawy, możemy przeczytać: „Mimo skrajnie trudnych warunków, powstały fotografie na wysokim poziomie artystycznym, które ujmują surowym pięknem i precyzją kadru„. Czy można coś do tego dodać? Najbardziej udarza we mnie pustka – trudno dostrzec jakiekolwiek ślady ludzkie. Nie jest to kraina człowieka. Z jednej strony nieomal archetypiczne piękno gór – z drugiej przerażająca i surowa pustka. Czy chciałbym się tam znaleźć? Oczywiście, ten obraz pociąga i wchłania – wręcz zasysa w swoją próżnię. Niemniej też budzi strach…

W mojej głowie jest zapisany pewien obraz Wandy Rutkiewicz. Nie było możliwości poznania jej osobiście – zatem to obraz w pewien sposób zniekształcony, opierający się na przeczytanych tekstach, zasłyszanych opowieściach, oglądniętych filmach i zdjęciach. Wielokrotnie przemielony oraz zinterpretowany. Nie uzurpuję sobie, że jest prawdziwy – to tylko wrażenie, odczucie. Gdybym jednak miał określić Rutkiewicz jednym słowem, pierwszym które przychodzi mi na myśl – był by to wyraz „samotność„. Czy samotność dla Wandy była świadomym wyborem, czy losem powiązanym z wybitnością? Czy fotografie Wandy nie są swoistą alegorią jej samotności? Czy samotność może być pociągająca, a zarazem przerażająca?

***

Podsumowując, chciałbym zwrócić uwagę na aspekty techniczne prac Wandy Rutkiewicz. Niestety nie mogę się do końca zgodzić z „precyzją kadru” nakreśloną przez Jana Bortkiewicza. Fotografie, które mogłem zobaczyć nie są bynajmniej wymuskane: ekspozycja nie jest idealna, kadr – łamiący klasyczne zasady – można byłoby delikatnie poprawić (przesuwając go o „centymetr” w lewo lub prawo). Odbitki stykowe filmów mogłyby wiele powiedzieć: w jaki sposób Rutkiewicz pracowała, jak poszukiwała kadrów i ujęc, jak dochodziła do finalnego efektu? Czy ma to jednak znaczenie?

Poprzez wykonywanie ich w „skrajnie trudnych warunkach” himajalskich, podczas rzeczywistej oraz wyczerpującej wspinaczki – nabierają one autentyczności. Wcale nie muszą być perfekcyjne i wymuskane – bo nie są to pocztówki. Czy zatem – w drugą stronę – nie są przypadkowymi snapshotami z wyprawy? Daleki jestem od idealizowania, ale w takich warunkach i przy takim sprzęcie którym dysponowała zapewne Rutkiewicz – nie wyobrażam sobie, żeby nonszalancko pozwalała sobie na „przypadkowość”.

I wreszcie – fotografie wydrukowano na papierze… Techniczny szczegół zdawałoby się nie mający większego znaczenia – jednak warto uświadomić sobie proces, którego finalny efekt można oglądać na żywo w galerii. Zdjęcia powstały na tradycyjnym filmie, został on wywołany, następnie zeskanowany, pliki zostały obrobione cyfrowo i wreszcie wydrukowane. Pomijając zapewne kuratorski wybór zdjęć – to właśnie technik (poza ograniczeniami sprzętowymi) przygotowujący reprodukcje ma duży wpływ na to jak ostatecznie wyglądają fotografie. Jak już na wstępie podkreśliłem – widziałem tylko zdjęcia zamieszczone w internecie, zatem jeszcze inaczej wyglądające, niż te fizycznie znajdujące się na wystawie. Niemniej – w mojej ocenie – technik wywiązał się z zadania doskonale: oddając nieomal „czysty” zapis klatek filmowych. Chwała mu za to!

Kończąc, chciałbym wyrazić publicznie moje noworoczne życzenie, aby wystawa z Europejskiej Stolicy Kultury zawitała na prowincję, żeby jak największa publiczność mogła obcować z niesamowitym światem Wandy Rutkiewicz.

 


Wanda Rutkiewicz


Urodziła się 4 lutego 1943 w Płungianach (dzisiejsza Litwa). W 1947 roku rodzina Błaszkiewiczów przenosi się do Wrocławia. W tym mieście 6-letnia Wanda rozpoczyna swoją edukację. Poszła od razu od drugiej klasy szkoły podstawowej. Została studentką w 1959 roku (mając zaledwie 16 lat) na Wydziale Łączności Politechniki Wrocławskiej (późniejszy Wydział Elektroniki). Był to bardzo intensywny okres w jej życiu. Oprócz wyśmienitych wyników w nauce i zdobywania zawodu, z sukcesami uprawiała sport. Dwukrotnie zostaje mistrzynią w pchnięciu kulą, skacze wzwyż, rzuca dyskiem i oszczepem. W latach 1961-1965 trenuje siatkówkę: jest zawodniczką I-ligowej Gwardii Wrocław, należy również do kadry olimpijskiej w piłce siatkowej. W tamtym okresie zrodziła się także jej miłość do gór. W 1961 roku kolega ze studiów, Bogdan Jankowski, zabiera ją w Góry Sokole, leżące w paśmie Rudaw Janowickich. Tam 18-letnia Wanda wspina się po raz pierwszy na „Sukiennice”. Tak narodziła się jej ogromna pasja do gór. Zaczęła od wspinaczek w Tatrach, Alpach, Pamirze, by później zdobywać najwyższe szczyty świata, w Himalajach i Karakorum. Zdobyła osiem ośmiotysięczników:

1978 – jako pierwsza osoba z Polski zdobywa Mount Everest.
1985 – zdobyła Nangę Parbat.
1986 – jako pierwsza kobieta na świecie i pierwsza osoba z Polski zdobyła szczyt K2
1987 – zdobyła Shisha Pangmę.
1989 – podczas kobiecej wyprawy zdobyła Gascherbrum II.
1990 – Wanda Rutkiewicz i Ewa Pankiewicz zdobyły szczyt Gasherbrum I, jako pierwszy autonomiczny zespół kobiecy.
1991 – w ramach włosko-francusko-hiszpańskiej wyprawy zdobyła Cho Oyu.
1991 – zdobyła Annapurnę.

Miała także inne zainteresowania: w latach 80-tych XX w. brała udział w rajdach samochodowych. Była jednym z członków-założycieli organizacji „Mountain Wilderness”, która zajmowała się m.in. wspomaganiem działań mających na celu ochronę środowiska naturalnego w górach. Aktywnie promowała himalaizm kobiecy. Była autorką książek i artkułów o wyprawach górskich. Tworzyła także filmy dokumentalne związane ze wspinaniem: w 1988 roku powstały: „Tango Aconcagua”, do którego Wanda robi zdjęcia, a reżyserem jest Krzysztof Lang; „Requiem” w reżyserii Krzysztofa Langa, zdjęcia autorstwa Wandy Rutkiewicz i Krzysztofa Langa; „Ludzie na Baltoro”, scenariusz i realizacja – Krzysztof Lang, zdjęcia – Wanda Rutkiewicz i Krzysztof Lang. W 1990 powstał film „Karnawał pod Cerro Torre” w reżyserii Wandy Rutkiewicz, która jest także autorką zdjęć.

Ostatnia wyprawa Wandy Rutkiewicz rozpoczęła się w lutym 1992 r. Wanda wraz z Arkiem Gąsienicą-Józkowym dołączyła do wyprawy meksykańskiej na Kanczendzongę (8586 m n.p.m., Himalaje). Kierownikiem wyprawy był Carlos Carsolio, a brali w niej udział również jego żona Elsa i brat Alfredo. 12 marca wyprawa dociera do bazy. Elsa i Alfredo odmrozili się i muszą zrezygnować z wchodzenia na górę. Arek Gąsienica-Józkowy zachorował i również nie bierze udziału w ataku szczytowym. Wanda podchodziła z Carlosem, każdy w swoim tempie. On szedł szybciej, zdobył szczyt i, schodząc, spotkał Wandę na wysokości 8200-8300 m. 12 maja 1992 r. Wanda oznajmiła, że chce zabiwakować na tej wysokości i następnego dnia zaatakować szczyt. Wtedy widziana była po raz ostatni. 25 maja 1992 agencja Reuters podała, że Wanda Rutkiewicz zaginęła w masywie Kanczendzongi z 12 na 13 maja 1992 roku.

Biografia opracowana na podstawie książki Wanda Rutkiewicz; red. Jan Bortkiewicz; Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu, 2013

Reklamy