Home

Fajna miejscówka, atrakcyjne nagrody (o ile jest się w formie), doborowe towarzystwo – stanowią elementy śwadczące o tym, czy zawody będą cieszyły się popularnością. Po zakończeniu, kiedy mówi się o udanej imprezie, można jeszcze dodać: legendarne „after party” oraz zaj****** bouldery.

O ile w wypadku „zabawy-jakiej-nie-było” można mieć pewne założenia, zważywszy na wspomniane towarzystwo – o tyle „konia z rzędem” temu, kto wie, czy problemy będą nakręcone ciekawie… No chyba, że wkrętarkę będzie dzierżył Tomek Oleksy – jeden z ledwo kilku konstruktorów w Polsce oferujących sprawdzoną i gwarantowaną jakość.

Mateusz Prokop topuje. Fot. Bartłomiej Urbaś

Właśnie takie były zawody boulderowe Tarnovia Open: bez fajerwerków, sutych kopert, czy balangi do białego rana (wszak odbywały się w środku tygodnia, a do tego zbliżała się impreza w Warszawie) – za to Toma wycisnął wszystko to, co najlepsze, z jakby nie było surowej konstrucji tarnowskiej ściany. „Było bardzo dużo baldów, które były urozmaicone – po prostu cud, miód i malina dla każdego” – opisuje Marcin „Rambo” Dzieński, dwukroty Wicemistrz Świata Juniorów we wspinaczce na czas. Wtóruje mu z uśmiechem Paulina Kalandyk: „Baldy świetne, każdy na pewno znalazł coś dla siebie i co najważniejsze dla dziewczyn – przeważały techniczne nad siłowymi”.

Rzeszowianka zwyciężyła wśród kobiet, a Tarnów jest niewątpliwie szczęśliwym dla niej miejscem, bo w zeszłym roku na rynku zajęła 5 miejsce w Pucharze Polski. Opinię o problemach potwierdza też wschodząca gwiazda polskiego wspinania, czyli Krzysztof Szalacha twierdząc, że „Tomek jak zawsze postarał się i ułożył różnorodne baldy techniczne i siłowe – każdy na pewno znalazł coś dla siebie”. Zaś rzeczowo sprawę komentuje Mateusz Prokop: „Toma układa spoko baldy, dużo łatwych było, ale to na plus dla mniej wtajemniczonych. No i oczywiście znalazło się kilka mocnych perełek, gdzie można było się pomęczyć”.

Kończąc wielogłos pochwał i zachwytów wspomnieć wypada o tym, że na 37 śmiałków do przejścia czekało 15 problemów w trzech wersjach, bo dla pań i dzieci były dodatkowe chwyty. Punktacja była prosta, choć jak się okazało preferująca „zbieraczy”, nad „topowcami” – bo za ukończenie boulderu przyznawano w sumie 2 punkty, a za bonus 1, był także jeden ekstra za skończoną wersję SD. Tym sposobem całkiem przyzwoite miejsca zajęły osoby mające pokaźny wykaz bonusów – co byłoby nie dopuszczalne w myśl oficjalnych przepisów. Nie planowano też żadnego finału, więc trzeba było się zbierać solidnie za robotę już od początku.

Ola Kałucka przed decydującym sięgnieciem. Fot. Bartłomiej Urbaś

A żeby nie było, że wszystko odbyło się perfekcyjnie, to przy okazji przeliczania ostatecznych wyników doszło do„małej wtopy od strony sędziów, kiedy wyszło nieporozumienie z 1 miejscem” – jak skomentował Mateusz Prokop, którego uplasowano na najwyższym podium ex aequo, wyrozumiale dodając że „zdaża się”. Z kolei poszkodowany Maciek Kalita, któremu nie dodano punktu przy okazji wyjaśniaia „afery” w popularnym serwisie społecznościowym zaapelował: Oj tam, wyluzujcie :P Miałem 29 pkt, ale czy to ważne? Najważniejsze, że fun był przedni! :)

I w tym miejscu znów wstawić wypada słodki dla ucha organizatorów wielogłos – jakby nie było nie tylko idący w sukurs Kaliciakowi, ale też zachęcający do przygotowania kolejnych imprez. „Zawody odbyły się w fajnej atmosferze, totalnie bez napinki. Sama organizacja była fajna, fajni ludzie i w ogóle ogólnie mówiąc to zawody super. Czekam na kolejne edycje” – podsumowuje pokrętnie Krzysiek, a Paulina dodaje: „Bardzo mi się podobało i wnioskuję o częstszą organizację! Miejmy nadzieję, że co raz więcej osób będzie zainsteresowanych przyjazdem do was na kolejne imprezy”.Nie inaczej stwierdza też Mateusz: „W kilku zdaniach: zawody rewelacja, przede wszystkim jako forma treningu, na luzie bez napinki, częściej możecie robić taką imprezę, chętnie będe jeździł”. A jak zwykle pozytywnie zakręcony „Rambo” wtrąca: „Bardzo mi się podobało. Wszystko było dobrze przygotowane i towarzyszyła temu wspaniała zabawa w gronie znajomych” – i już całkiem lizusowsko dorzuca: „Po prostu coś niesamowitego”.

Krzysztof Szalacha w akcji, Jakub Kwieciński po akcji. Fot. Bartłomiej Urbaś

Na koniec jeszcze oddajmy głos organizatorowi: „Rozgrywane dotychczas w gronie tarnowskich klubów zawody otworzyliśmy nieco na świat przynajmiej z dwóch powodów” – komentuje Tomasz Oleksy, który swoją drogą w tym roku będzie szefował routesetterom podczas rundy boulderowego Pucharu Świata w Wiedniu – „Po pierwsze był to swoisty trening przed czekającymi mnie zadaniami konstruktora (Toma nakręcał problemy także na Bloco w Warszawie – przyp. red.). Po drugie, w marcu będziemy obchodzić 20-lecie sekcji wspinaczkowej MKS Tarnovia i byłoby dobrze, aby ten rok uczynić szczególnym. Kolejne imprezy w przygotowaniu – zatem bądźcie czujni. Dzięki wszystkim za udział i dobre słowa.”

Ostatecznie wyniki ukształtowały się następująco:

Seniorki

  1. Paulina Kalndyk (RKW) – 27 pk.
  2. Jolanta Oleksy (MKS Tarnovia) – 18 pk.
  3. Anna Kalita- Pasecka (MKS Tarnovia) – 17 pk.

Seniorzy

  1. Maciej Kalita (MKS Tarnovia) – 29 pk.
  2. Mateusz Prokop (RKW) – 28 pk.
  3. Jarosław Oleksy (MKS Tarnovia) – 24 pk.

Juniorki (do 21 lat)

  1. Sylwia Buczek (MKS Tarnovia) – 28 pk.
  2. Olga Karaśkiewicz (MKS Tarnovia) – 12 pk.
  3. Anna Brożek (MKS Pałac Młodzieży) – 10 pk.

Juniorzy (do 21 lat)

  1. Krzysztof Szalacha (RKW) – 28 pk.
  2. Mateusz Kądziołka (MKS Tarnovia) – 25 pk.

Tomasz Ogar (MKS Tarnovia) – 25 pk.

Dzieci

  1. Aleksandra Kałucka (MKS Tarnovia) – 10 pk.
  2. Ola Kumorek (MKS Tarnovia) – 8 pk.
  3. Aniela Drwal (MKS Tarnovia) – 3 pk.

***

Tarnovia Open to jednak nie tylko bouldery, ale również – jak przystało na Tarnów – czasówki. Nie przez brak szacunku do pełnej w Polsce sukcesów dyscypliny, bliżej się nie pochylimy nad przebiegiem zawodów – a z dość prozaicznej przyczyny, iż startowało w nich ponad 40 dzieciaków w większości nie mających jednak wcześniej ze wspinaniem do czynienia. Tym samym więcej będzie można o zawodach poczytać w popularnych serwisach informacyjnych rejonu tarnowskiego.

Zainteresowani mogą się także zapoznać z interesującą na swój sposób relacją telewizji regionalnej:)

Reklamy
Posted in: ZawodyMożliwość komentowania Tarnovia Open: bez fajerwerków, za to konkretnie została wyłączona