Home
Po marnej zimie przyszła całkiem niezła wiosna, a wraz z nią kilka ciekwaych prowadzeń w angielskich gritach. Nie obyło się jednak bez tragicznych wypadków…
Na zeszłoroczne święta bożegonarodzenia powrócił na ziemię ojczystą enfant terrible brytyjskiej sceny wspinaczkowej, czyli James Pearson. Owocem pobytu rezydującego w Austrii wspinacza było poprowadzenie starego projektu w Matlock Bank Querry – miejscu niezbyt inspirującym jak na warunki lokalne o czy świadczyc może choćby pominięcie okolicy w dwutomowym wydaniu przewodnika-biblii po gritach Rockfaxa.

Romans Pearsona z miejscówką tra już od pewnego czasu. W 2004 roku poprowadził tam The Power of the Dark Side – linię ładną i dość łatwą (ok. francuskiego 7a+), niemniej jak na grity przystało z paskudnymi kamieniami przy podstawie i znikomą asekuracją. Dokładnie rzecz ujmujac – bez żadnej możliwości asekuracji :)


James Pearson na The Return of the Jedi (fot. David Simmonite)

Świąteczny powrót przyniósł rozwiązanie małego kanta o wymownej nazwie The Return of the Jedi. Trzymając się etycznych wzorów Pearson nie wycenił pasażu w skali E, gdyż używał kraszpadów. Tym samym The Return… otrzymała enigmatyczną cyfrę HXS 7a – a trudności w skali francuskiej sięgały 8a+.

Upublicznienie informacji o przejściu przez Jamesa Pearsona poskutkowało wycieczką do „ponurego i oślizgłego” kamieniołomu duetu Ryan Pasquill – Dan Varian. Oczywiście wizyta smakosza highballi musiała odbyć się pod dyktando odmiennego stylu. Doborowy zespół napierał zatem w stylu groud-up z siedmioma kraszami ułożonymi pod skałą.

The Power of the Dark Side padł onsajtem w wykonaniu Pasquilla i fleszem Variana. – Mentalnie jest to podobna linia do Edge Lane i Snivelling Shit (E5-ki w Millstone) – opisuje Dan w wywiadzie dla UKC, dodając – Nieco jednak trudniejsze i z gorszym lądowaniem.

Dość niezłe osiągnięcie pomimo łatwej cyfry, bo pamiętac należy o technicznym wspinaniu w gritach i 11 metrach linii ;)


Dan Varian na trudnym starcie The Return of the Jedi (fot. Nick Brown)
Nieco więcej wysiłku wspinacze włożyli w powtórzenie The Return of the Jedi. Ostatecznie jednak redukując pasaż do „zwykłego” highballa o wycenie bulderowego 7C. Choć nie obyło się bez krwawych upadków ;) Zmagania zostały uwiecznione po wszeczasy na filmie dobrze obrazującym psychiczne wyzwanie. W ciągu kilku dni będzie on dostępny na stronie Outcrop Films.

***

Z mniej szczęśliwych przypadków… Podczas próby prowadzenia legendarnego Parthian Shot E9 w Burbage spadł kanadyjski wspinacz urywając płetwę służącą latami jako ostatnie miejsce do osadzania żelaza. Choć od pierwszego prowadzenia „dudniąca” płetwa była uważana za niezbyt pewną i grożącą obrywem to jednak wytrzymywała sporo lotów – w tym słynny lot Alexa Honnolda, któremu udało się nawet zatrzeć „na amen” kość. Skutkiem „wyczynu” Amerykanina było podniesienie się głosów przez ortodoksyjnych etyków o zredukowaniu pasażu do miana drogi ze stałą asekuracją ;)

Bezpośrednią przyczyną wypadku i oderwania płetwy było prawdopodobnie użycie frienda do asekuracji, który „rozsadził” skałę w wyniku lotu. Kanadyjczyk w bardzo ciężkim stanie, z licznymi obrażeniami wewnętrznymi został przewieziony do miejscowego szpitala.

Poniżej pamiętny fragment filmu Hard Grit z powtórzeniem Parthian Shota przez Seba Grieve :

(tm)

[źródło: ukclimbing.com, jamespearsonclimbing.blogspot.com]

Reklamy
Posted in: TradMożliwość komentowania Powrót rycerzy Jedi, czyli sezon w gritach została wyłączona