Home
Nie sposób w krótkim wstępie wymienić wszystkich dokonań Denisa Urubko w najwyższych górach świata. Truizmem byłoby powiedzieć, że to postać nietuzinkowa. WYWIAD


Denis Urubko podczas IMS 2010 (fot. Piotr Drożdż)

http://www.goryonline.com/denis-urubko–bylem-gotowy-na-smierc-,9743,i.html
Jak można określić człowieka, który zdobył Koronę Himalajów, wspiął się na dwa 8000-ki zimą w stylu alpejskim, otworzył dwie nowe drogi – na Cho Oyu i Broad Peak, wszedł na wszystkie 7000-ki byłego ZSRR w ciągu 42 dni (uzyskując tym samym tytuł Śnieżnej Pantery), był rekordzistą w biegu na Elbrus (3 h 55 min 58 s) – a to tylko najważniejsze z dokonań… Wypada przy tym wspomnieć, że chcąc być bliżej gór, mieć lepsze możliwości w ich zdobywaniu – Denis Urubko podjął decyzję zdawać by się mogło karkołomną w swym życiu – zdecydował się przenieść na stałe z Rosji do Kazachstanu, a nawet wstąpić pomimo wszelkich przeciwności do armii, kontynuując karierę w wojskowym klubie sportowym… Ostatnim sukcesem jest oczywiście pierwsze zimowe wejście, wraz z Simone Moro i Cory’m Richardsem, na Gasherbrum II.

W jednym z najbliższych numerów GÓR ukaże się, miejmy nadzieję, wyczerpujący materiał z zimowych zmagań wspinaczy na Gasherbrum II – poniżej zaś znaleźć można krótki wywiad przeprowadzony podczas powrotu Denisa z wyprawy…

Denis – wielki szacun – Я снимаю шляпу!
Dziękuję za dobre słowo! Wczoraj oglądaliśmy wywiad z Cory’m na waszej stronie – wygląda nieźle. Wyprawa zbliża się do końca. Zatem… trzymamy kciuki za naszych przyjaciół z Polski i życzymy Arturowi z ekipą wszystkiego dobrego! Jestem bardzo szczęśliwy, że mogę napisać kilka słów po trudnej i niebezpiecznej przygodzie!

Mam zatem kilka pytań: Co stanowi o twojej sile w zimie? Jakie są twoje mocne strony?
Wybacz, ale nie uważam się za „mocnego” w zimie – jestem tylko cierpliwy. Według mnie najsilniejsze przewagi w zimie pokazują Polacy, jak dobrze pamiętam wrażenia z zimowej wyprawy na K2. Na przykład, nie byłem w stanie pracować tak ciężko jak Krzysztof Wielicki, czy Maciek Pawlikowski. Mnie życie nauczyło znosić wszelkie jego złe strony i… dążyć do osiągnięcia celu. Jeśli muszę odpowiedzieć na pytanie: po pierwsze trening. Dużo i ciężko. Wytrzymałość na zmęczenie i trudności podczas półtora-dwumiesięcznych przygotowań do wyprawy. Następnie, wytrzymałość na zimno i wszelkie inne uroki wysokogórskiej wspinaczki w zimie. Swoją drogą, Wielicki też ma taką samą cechę – cierpliwość… Mam nadzieję, że polski zespół na Broad Peak jest z takiej samej gliny ulepiony. Jeszcze raz życzę szczęścia Arturowi, Marcinowi, Darkowi, Jackowi i wszystkim pozostałym!

Jaka jest różnica pomiędzy wyprawami na GII i Makalu? Która wyprawa była łatwiejsza? :)
Nie mogę powiedzieć czy Makalu, czy Gasherbrum był łatwiejszy. Jest różnica. W Himalajach było mniej śniegu na stokach, niż w Karakorum – ale za to wiatr jest niesamowity! Boże, co za wiatr! Makalu jest o prawie pół kilometra wyższy, a przy takich wysokościach jest to ważne. Skalista część przed szczytem Makalu była bardzo trudna… Ogólnie możemy powiedzieć, że na Gasherbrumie bardziej skomplikowana i niebezpieczna była dolna cześć – a na „czarnym gigancie” (Makalu – przyp. red.) wierzchołek.

Moim zdaniem, słusznie można zauważyć podobieństwa – zwłaszcza w naszej pracy – w oparciu o doświadczenia z wcześniejszych wypraw zimowych i wysokogórskich. Być może to odegrało kluczową rolę w sukcesie. Udało nam się zaaklimatyzować na podobnych zasadach – do wysokości 5500 metrów na sąsiednich pasmach górskich. Na Makalu i Gasherbrumie pracowaliśmy w niższych partiach, oczekując na decydujący atak „va bank”. W bazie był dobrze dobrany zespół lokalsów – kucharz Tzakat z Mingma w Nepalu i Sejdżhan z Hasan w Pakistanie. Ponadto dostęp do internetu pozwalał na „bycie w domu” – nie byłem zmęczony samotnością i mogłem zajmować się sprawami życia codziennego. Najważniejsze jednak, że byłem z Simone – moim drugiem za którym gotowy jestem iść gdziekolwiek i kiedykolwiek.


Osiągnęliście szczyt dość gładko i szybko, ale zejście było iście epickie. Czy spodziewaliście się problemów podczas powrotu?
Tak samo było na Cho Oyu. Góra wyssała z nas wszystkie siły… ale nie zabiła chęci życia. Przy zejściu nie mięliśmy problemów – raczej przeszkody. Przewidywalne przeszkody. Byliśmy gotowi na nie, byliśmy cierpliwi, zbieraliśmy siły… i widzieliśmy cel – powrócić. Wiedzieliśmy, że po ataku szczytowym nadejdzie załamanie pogody. Wiedzieliśmy, że droga powyżej obozu II nie jest zaporęczowana. Poniżej zaś obozu I była oznaczona traserami. Wiedzieliśmy… Ogólnie rzecz biorąc, zejście było znane. Po prostu – taka jest zima!

Wiadomość o tym, że przysypała cię lawina była dramatyczna!
Lawina była przewidywalna w tak trudnych warunkach. W zimie szczeliny lodowcowe otwierają się i rozciągają się nieomal od stoku Gasherbruma V. Nasza mała wyprawa po prostu nie miała siły, czasu i środków, aby utorować drogę przez środek i byliśmy zmuszeni do przechodzenia pod niebezpiecznymi serakami. Przez co byłem przygotowany na lawinę. No i jak partnerzy zaczęli krzyczeć, że schodzi – bez oglądania się zacząłem biec za nimi. Kiedy mnie przykryło – zaczałem się szamotać, wygrzebywać… Chociaż, co mogłem zrobić wobec takiego żywiołu?! Byłem gotowy na śmierć. Dość się zdziwiłem, że się mogę się ruszać i oddychać. Wszystko było pokryte śniegiem, który w mgnieniu oka zaczął zamarzać. Moja świadomość była na początku przytłumiona… a po kilku minutach zacząłem ją jednak tracić. Cory był przysypany do ramion. Simone na nasze szczęście był wolny. To on nas odkopał.
Myślisz już o następnych wyzwaniach?
Bardzo miło jest mieć w świadomości, że najbliższe miesiące spędzę poza górami… A w planach – wiosna w ciepłych skałach. Lato już z drużyną CSKA Kazachstanu – w centralnym Tien Szanie – uczyć młodzież i samemu też się przygotowywać.
Wielki dzięki za tych parę słów.
Dzięki za zainteresowanie. Pozdrowienia od Cory’ego, który się tu kręci w pobliżu. Powodzenia!
Rozmawiał: Tomasz Mazur

Wkrótce również rozmowa z Simone Moro oraz krótki wywiad filmowy z Denisem, nakręcony kilka tygodnii przed wyprawą na GII.

Reklamy
Posted in: Magazyn GóryMożliwość komentowania Denis Urubko: Byłem gotowy na śmierć! została wyłączona