Home
Wspinanie jest to jedyny naturalny ruch człowieka, który nie jest w programie igrzysk, tak jak bieganie, rzucanie, pływanie, walka… Wspinanie się po drzewach było nawet pierwszą z tych rzeczy!
Pytał: Tomasz Mazur http://www.goryonline.com/adam-ondra-a-d–2010—-zabraklo-szczescia—-,9534,i.html

Zacznijmy od tegorocznego sezonu. Czy jesteś usatysfakcjonowany? Zrealizowałeś swoje plany?

Nie mogę powiedzieć, że jestem całkowicie zadowolony, ale generalnie czuję się  usatysfakcjonowany. Nie osiągnąłem moich celów, którymi były: zwycięstwo w PŚ w prowadzeniu i Mistrzostwo Europy, ale z drugiej strony wygrałem PŚ w bulderingu, czego się w ogóle nie spodziewałem (moim planem było znaleźć się na podium). W skałach udało mi się zrobić 9b, ale nie udało mi się zrealizować dwóch innych celów. Inna sprawa, że sezon się jeszcze nie skończył…

W zeszłym roku wygrałeś PŚ w prowadzeniu, dorzucając srebrny medal Mistrzostw Świata oraz prezentując niezłą formę podczas zawodów bulderowych. W tym roku wygrałeś PŚ w bulderingu, ale skończyło się „tylko” na trzecim miejscu w prowadzeniu. Spodziewałeś się tego?

Nie, nie spodziewałem się takich rezultatów.

Zgarnąłeś dwa srebrne medale na ME. Gdy widziałem cię jednak w Imst i Innsbrucku, wydawało mi się, że byłeś trochę rozczarowany…

No cóż, moim celem było zdobycie tytułu, a tego nie zgarnąłem. Może się to wydawać śmieszne, że nie jestem niezadowolony, ale byłbym szczęśliwszy, gdybym wygrał jedną konkurencję, a w drugiej zupełnie poległ. Srebrny medal oznacza w końcu, że jesteś pierwszym przegranym… Niemniej walka z Ramonetem i Cedriciem jest bardzo trudna… Tak czy inaczej, nie mogę powiedzieć, że jestem całkowicie rozczarowany.

Media przewidywały twój sukces w prowadzeniu. Czego zabrakło, żeby to osiągnąć? Czy wyciągnąłeś jakieś wnioski?

Złożyło się na to kilka czynników. Ramon i Jakob byli w zdecydowanie lepszej formie. Sądzę, że 3 miejsce w tym roku w Puurs byłoby łatwym zwycięstwem w zeszłym roku. Brakowało szczęścia w niektórych rundach – moje szanse spadły po poślizgnięciu się na początku finałów w Huaij, które były przedostatnimi zawodami. Do tego dołożyło się niewłaściwe przygotowanie do pierwszej edycji w Chamonix przez starty w PŚ w bulderingu. Ogólnie rzecz ujmując, nie sądzę, żeby moja forma była gorsza, bo trenowałem więcej niż w zeszłym roku.

Jakie są twoje plany na następny rok zawodniczy? Chcesz się skoncentrować na jednej konkurencji czy na obu?

Zamierzam wziąć udział w Mistrzostwach Świata w Arco w obu konkurencjach, ale prowadzenie jest dla mnie priorytetem, jeśli chodzi o trening. Oprócz tego może wystartuję jedynie w kilku zawodach – wyłącznie dla przygotowania psychicznego. Poza tym będę się ostro wspinał w skałach!

Co jeszcze chciałbyś osiągnąć w zawodach? Jaki jeszcze tytuł zdobyć?

Nie chcę tego powiedzieć na głos, ale myślę, że jest to dość oczywiste.

Marco Scolaris w wywiadzie dla GÓR, rozwinął wizję marzeń olimpijskich i ciężkiej pracy, aby to zrealizować. Czy dostrzegasz zmiany w organizacji i przygotowaniu zawodów w ostatnich latach?

Prawdą jest, że drogi stają się nieco krótsze, a w każdym razie konstruktorzy dróg próbują wyeliminować resty. W przypadku układania krótszych dróg zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że wiele osób odpadnie w tym samym miejscu – uniknięcie tego jest zawsze trudnym zadaniem dla konstruktorów. Poza tym nie dostrzegam żadnych innych istotnych zmian.

Czy zmieniłbyś coś w formule zawodów?

Nie sądzę, że jest coś, co mogłoby radykalnie zmienić atrakcyjność w prowadzeniu, jeśli nadal chcielibyśmy nazywać to prowadzeniem (lub na trudność, jak dawniej mawiano). W przypadku brania pod uwagę czasu – jak w duelu – nie jest to bardziej naturalna wspinaczka i widziałbym to raczej jako ekscytujący dodatek dla widzów na takich imprezach, jak Rock Masters. Formuła  rywalizacji w bulderingu jest moim zdaniem atrakcyjna, ale prawdą jest, że trzeba być wspinaczem, żeby nadążać za tym, co się dzieje i kto jest zwycięzcą. Tyle, że nie da się tego uprościć, chyba że użyjesz formuły Rock Master (jeden lub dwóch wspinaczy odpada w każdej rundzie i tylko jeden problem określa, czy odpadasz, czy bawisz się dalej). Uważam to jednak za bardzo niesprawiedliwe.

Jakie jest nastawienie czeskiego środowiska wspinaczy do idei włączenia wspinania do programu igrzysk? Czy federacja podejmuje jakieś działania?

Większość ludzi zgadza się z pomysłem, ale nikt nic nie robi w tym kierunku. Zawody krajowe pogarszają się i nikt nie chce jeździć na Puchary Świata. Nasza federacja nie jest zbyt aktywna na tym polu, poza tym, że opłaca większość kosztów podróży na zawody (ale nie na wszystkie), ale jest to wszystko, co robią – nie ma pracy z obiecująco wyglądającą młodzieżą lub fizjoterapeuty dla członków reprezentacji.

Wierzysz w to, że możemy zobaczyć wspinanie na igrzyskach olimpijskich?

Jest to jedyny naturalny ruch człowieka, który nie jest w programie igrzysk, tak jak bieganie, rzucanie, pływanie, walka… Wspinanie się po drzewach było nawet pierwszą z tych rzeczy! Nie sądzę, żeby była potrzeba dużej zmiany zasad, ale potrzebujemy dobrych konstruktorów dróg, co znaczy – więcej atrakcyjnych dróg, co przekłada się na większą widownię…

Ciąg dalszy wywiadu w: GÓRY, nr 11 (198) listopad 2010

Reklamy
Posted in: WywiadyMożliwość komentowania Adam Ondra A.D. 2010 – zabrakło szczęścia…? została wyłączona