Home
O, bożkowie zaklęci w morficzne kształty Blo – Rok Pański 2010 ledwo dobiega swej połówki, a z pewną dozą nieśmiałości można zaryzykować stwierdzenie, że zapisze się pociągniętymi złotkiem runami na pomiętych zwojach histerii… tfu… historii bulderingu!
Ledwo kilka tygodni temu, niczym poranna kawa, podnosiło nam się ciśnienie na myśl o kamiennych przewagach Daniela Woodsa i Paula Robinsona. Tymczasem czym było uporanie się wymienionych Amerykanów z „odwiecznymi-ostatnimi-wielkimi-problemami”, przy rozwiązaniu „drugiej-największej-tajemnicy-najwyższej-cyfry”1 przez ledwo wyrastającego nad ziemię Daia Koyamadę?

Miesiąc temu, dokonując podsumowania wszelakich przypadków wokół świata najmniejszych
form – jakby mimochodem napomknęliśmy o wizycie Japończyka w kantonach Ticino i Gryzonia,
gdzie, niedyskretnie przypomnieć wypada, dołożył do szwajcarskiego konta worek problematów w solidnej walucie: Dagger 8B+, New Base Line 8B/+ (2 próba), River Bed 8B (2 próba), From Shallow Water to River Bed 8B+, Remembrance of Things Past 8B+ oraz jednego dnia: Electric Boogie 8A+ iOne Summer in Paradise 8B. Chyba każdy by się ucieszył, widząc takie saldo na wyciągu, ale jakoś się to przebić nie mogło przy „masowym” wywindowaniu kursu do 8C+ przez Amerykanów. Niestety, nieprzyzwoity warun w Szwajcarii nie pozwalał Koyamadzie na skuteczne przystawienie się do zaplanowanej listy pod roboczym kryptonimem 8C, a zawierającej takie perły jak: Big Paw, In Search of Time Lost, From Dirt Grows the Flowers. Zatem z braku laku, czasu, pogody, nie pozostawało mu nic innego, tylko stoczyć epicką batalię z nieco mniej mokrymi chwytami, na obrośniętej mitami i legendami The Story of 2 Worlds


Dai Koyamada na The Story of 2 Worlds 8c, Cresciano

Problemat-pomnik wystawiony został w 2005 roku przez Dave’a Grahama, będącego wówczas nie tylko w szczytowej formie fizycznej, ale również intelektualnej. Dobudowanie siedmiu masywnych ruchów do istniejącego baldu Dagger, stanowiło symbol filozofii i podejścia Grahama w poszukiwaniu utraconego standardu 8C. Mijały lata, a linia bynajmniej nie zarosła mchem i paprocią, bo bezczelnych bulderowców chcących się z nią zmierzyć nie było mało, wystarczy chociażby wymienić Daniela Woodsa i Adama Ondrę. Niemniej kończyło się to co najwyżej na złojeniu, swoją drogą przyzwoitego, Daggera. Zatem jeśli już coś ją obrosło to tylko mity, bo nie brakowało głosów, które wbrew logice i idei Grahama obwieszczały TSo2W standardem, ale dla 8C+.

Wróciwszy jeszcze na chwilę do postaci samego Daia Koyamady wspomnieć wypada kilka kluczowych momentów jego twórczości. W najszlachetniejszej formie wspinania popełnił on, w obecnej terminologii, drogę bulderową The Wheel of Life 8C+ w słynnej australijskiej jaskinio-dziurze, w Grampianach, do tego jeszcze dorzucił Dreamtime, choć Bóg jeden wie w jakim stanie „zaszczotkowania”, oraz otwarł dla potomności Hydrangea, Epitaph i Calm, wszystkie za 8C i wszystkie w krainie porosłej kwitnącą wiśnią. Japończyk nie ustrzegł się też fetyszowi wspinania ze sznurkiem, utkawszy linę w przeloty Hugh 9a i Action Direct 9a (jako szósty, 2005) oraz otwierającLogical Progression 9a i Byaku-dou – jedne z najtrudniejszych dróg sportowych Japonii.

W GÓRACH 193 / 2010 znaleźć można mały wywiad z wielkim mistrzem Koyamadą, rozkminiający zawiłe kulisy przejścia oraz życia samuraja kroczącego drogą zasad kodeksu Bushidō. Wypada tylko przygotować przed lekturą odpowiedni podkład muzyczny – oczywiście najbardziej
narzucającą się propozycją jest płyta podziemnego hip-hopowca Eligh, o znamiennym i  nieprzypadkowym tytule: A Story of 2 Worlds… :).

Pozostańmy w kręgu muzyki, choć z deka odmiennej. Otóż niejaki Fryderyk Chopin, pochowany ledwo 65 km od kamyków w Blo, pisał swego czasu do Delfiny Potockiej: „Wtedy tylko mnie natchnienie i pomysły nawiedzają, kiedy dłuższy czas nie mam kobiety… Pomyśl, jakie to dziwne i cudowne, że te same siły idą na zapłodnienie kobiety, a więc na stworzenie człowieka, i ta sama siła idzie na stworzenie dzieła sztuki. Pomyśl Findelko najdroższa, ile przez Ciebie najlepszych natchnień i pomysłów muzycznych przepadło”. Może przepadły jakie baldy… tfu… ballady? Niby nic to wspólnego z bulderingiem nie ma, ale jakoś tak mi się skojarzyło z Carlo Traversim, który po rozstaniu z Alex Puccio przeskoczył o dwa stopnie życiowy rekord, dokonując szóstego przejścia kluczowego balda Jade w RMNP. Nie dowierzając własnej mocy, wynikającej zapewne z teorii sublimacji Freuda, a tak dosadniej opisanej przez Chopina – przecenia Jade z 8C na 8B+, gdyż jego dotychczasowe, szczytowe osiągnięcia dobiły „ledwo” do 8B (m.in. The Buttermilker, Circadian Rhythm, Sunseeker). Podobne stanowisko w sprawie wyceny „klejnotu Rocky Mountains” zajął siódmy na problemacie James Webb, dla przyjaciół Jimmy, uporawszy się z Jade w przeciągu 4 dni – także przeskoczyłby z 8B (m.in. The Automator, Top Notch, Don’t Get too Greedy). W wypadku Webba istotnym okazał się jego sporych rozmiarów wzrost, a co za tym idzie, konieczność znalezienia własnej beta. Swoją drogą Phillip Schaal (numero 5 na liście pogromców) również siekał wcześniej „tylko” 8B, zanim wskoczył na Jade. Zarówno Traversi jaki i Webb jako pierwsi głośno powiedzieli to, o czym w okolicznych wsiach szeptano po kątach. Niby nic wielkiego się nie stało: a bo to pierwsza zdegradowana 8C? Tyle tylko, że Jade było najczęściej cytowanym problemem w odniesieniu do propozycji wycen niejednego bulderu z hitowej listy TOP-10. Kilku silnych panów, z Danielem Woodsem na czele, ustanawiających najznamienitsze problematy i przypisując im najwyższe cyferki, odwoływało się w porównywaniu trudności właśnie do Jade: coś było trudniejsze, coś było łatwiejsze, coś było tylko w okolicy… Czyżby wkrótce czekała nas jakaś masowa przecena towaru z najwyższej półki? Sprawy inflacji nie rozwiązałaby nawet Rada Bezpieczeństwa ONZ, która wszak nie może sobie poradzić z banalnymi przy tym problemami z Iranem i Koreą…

Tradycyjnie na końcu pochylmy się nad paniami, ciągnąc wątek freudowskiej sublimacji… W formie jest również Alex Puccio – co potwierdziła dorzucając do listy zaliczonych bulderów kolejną, siódmą już, 8A+. Problemat nazywa się The Centaur, leży sobie w RMNP, został zrobiony z siadu, a swego czasu był ceniony nawet na 8B. Na szczególną uwagę zasługuje Kanadyjka Thomasina Pidgeon, wychowująca samotnie swego syna Cedara. Nie mam pojęcia, jak jest rozwiązany socjal w Kanadzie – chyba licho, bo na co dzień pomaga zawodowo matkom przy porodach i opiece nad dziećmi zaraz po narodzinach. No cóż, Kanada to pewnie nie kapitalistyczno-krwiopijcza Stara Europa, gdzie przy czwórce dzieci rodzice już się niczym nie muszą martwić – poza dziećmi oczywiście :). W każdym razie, znajdując się w takiej sytuacji rodzinnej, Mommasina (również znana pod ksywkami: Thomo i Tomahawk) musiała zmienić swoje nastawienie do wspinania, czyli zrezygnować z wszelakich wspinów ze sznurkami i po jakiś kilkumetrowych głazach, i zejść na jedyną słuszną drogę bulderingu. Co prawda musi jeszcze dźwigać dodatkowego krasza dla syna (żeby miał gdzie strzelić sobie drzemkę) oraz kredki, kolorowanki, książeczki i inne duperele do zajęcia dziecka, ale nie wpływa to, jak się okazuje, na jej formę, którą określają takie przejścia jak choćby tegoroczne Summoning sit8A+ w Squamish oraz Barefoot on Sacred Ground 8A+ w Hueco. Żeby nie było, że jakieś cuda się wyprawiają w jej wykonaniu i przeskakuje z pominięciem kolejnych stopni niczym Schall, Traversi i Webb – Thomasina uzbierała jeszcze siedem 8A, w tym dwie (Sunshine i Chabalanke, Hueco), które w porywach ocierają się o wyższy stopień.

Jako że, Tomasina inspirację czerpie nie od boskiego Chrisa Sharmy, a od Gandhiego, Jezusa
i Buddy – zatem na koniec słowo na niedzielę. Drugi to z rzędu bK, w którym pojawiają się motywy alternatywnych metod parcia na cyfrę. Pytanie tylko, czy ktoś jest w stanie dobrowolnie poddać się reżimowi wstrzemięźliwości?

tm

GÓRY, nr 6 (193) czerwiec 2010.

Reklamy